Archiwa tagu: książka

Raport z rozpowszechniania się „Drogi” – 02

To ciągle miłe. Ilość pobrań „Drogi” na 10 września to:

  •  pdf: 558
  • epub: 193
  • mobi:  85
  • Razem: 836!

W ciągu tygodnia, od poprzedniego raportu, nastąpił wzrost o 30%. Wynik piękny, bo można było oczekiwać  stagnacji, bo informacje o „Drodze” już podałem wcześniej i do nowych grup osób, nie ma jak dotrzeć. Ale widać polecacie :), a może „tak miało być”?

Nie przestawajcie. Polecajcie polecać, oczywiście, tylko wtedy, jeśli uznacie, że książka jest tego warto. Tylko wtedy gdy jakoś w was zagości, gdy do was przemówi, gdy się wam spodoba. To jej droga, do nowych odbiorców.

Właściwie każdego dnia otrzymuję jakiś sygnał. List elektroniczny, wiadomość facebookiem, komentarz na blogu, że ktoś czyta „Drogę”, że jakoś na niej jest. Że ech… idzie i… widzi, i myśli. Że to jest coś.

To bardzo ważne. My Polacy, i mówię tu również o sobie, mamy tendencję do dystansowania się, do trochę zamykania się, do bycia widzem bardziej aniżeli uczestnikiem, jeśli osób czy zdarzeń bezpośrednio nie znamy.

Pamiętam jak byłem na takim spotkaniu sympatyków szlaku św. Jakuba w Lublinie. Ludzie weszli na salę usiedli i… pierwsze dwa, trzy rzędy krzeseł były puste. A przy drzwiach tłok. Serio. Więc nie bójmy się i nie pomijajmy, niekoniecznie tylko w stosunku do „Drogi”, wyrażenia opinii, wykonania jakiegoś kroku do przodu. To z naszych czynów, tworzy się rzeczywistość. Bez nich, będzie się osuwać w kierunku, jaki nadadzą jej inni.

Recenzji czyli opinii wyrażonych o książce po przeczytaniu całości (ba… blisko 1000 stron), jest dwie. Obie uczciwe, niezależne, bardzo pozytywne. Opinii z czytania mam wiele więcej, równie pozytywnych, czasem, już kiedyś używałem tego słowa, entuzjastycznych.

Jeśli chodzi o kraje i wejścia na bloga, które jakoś przekładają się na zainteresowanie i odbiór książki, to sytuacja jest bez większych zmian. Pierwsze trzy kraje to: Polska 61%, USA 12%, Francja 4%. Dalej ex aequo Niemcy i Wielka Brytania po 3%. W sumie wejścia są z 54 krajów, niektórych podejrzanie egzotycznych, jak Indie czy Tajlandia, z której było 36 wejść.

Dziękuję. Wszystkim, którzy czytają. Wszystkim, którzy dają mi znać, jak tę książkę odbierają. Szczerze, uczciwie, po prostu. Wszystkim, którzy tę książkę komuś polecili, zachęcili, zachęcili polecić. Wszystkim, którzy zechcieli wnieść jakiś datek, który na zasadzie donativo jest możliwy poprzez bloga.

Książka nie jest idealna, tak jak i ja nie jestem idealny. Jak pewnie każdy z was. Ale jest wyrazem dążenia. Dążenia, przy świadomości, swoich błędów i niedoskonałości. Przy doświadczaniu swojej słabości i przeciwności oraz „chłodu” świata. Bo to po prostu „Droga”, a nie wygodnie urządzony pokój, w którym się można rozkoszować „życiem”.

Jeszcze raz dziękuję. I zachęcam, do czytania, do polecania jeśli uznacie to za polecania warte. Do wszelkich innych małych kroków, aktywności, jeśli ta lektura wam coś przyniesie.

Nawiązałem kontakt z wydawnictwem, wydającym wyłącznie ebooki. Pierwszą odpowiedź, żeby przesłać pliki dostałem bo wielu, wielu dniach, bo mój mail „trafił do kosza”. Ponoć nie ma przypadków :). Z wydaniem papierowym dalej problem. Odbijam się jak od chłodnej ściany. Tyle ciekawych tematów i artystów tam mają, że na co im coś więcej? Jeśli książka ukaże się do sprzedaży jako ebook, to wtedy może uruchomię subskrypcję na wydanie papierowe i spróbuję pominąć mainstream, karmiący odbiorców wybranymi pozycjami.

Raz po raz spotykam się z propozycjami czy sugestiami stworzenia ebooka, ale ciągle się tego boję, bo boję się nieprofesjonalizmu. Boję się, że zrobienie tego po amatorsku, może przynieść więcej szkody jako korzyści. A na tym się nie znam po prostu.

Cel jaki miałem pisząc tę książkę, już osiągnąłem. Dotarła ona do ludzi i coś im powiedziała. To jest podstawowa i pierwsza wartość. Nad celem drugim, by ją rozpropagować, by stała się po prostu dostępna, na wyciągnięcie ręki dla naprawdę każdego, pracuję. Pomagacie mi. Ktoś napisał do znajomego w wydawnictwie, ktoś podpowiedział mi dalsze kroki, ktoś to rozpropagował na blogu. Dzięki.

Marzenie? Mam. Chciałbym, żeby ta książka była kiedyś przetłumaczona na 100 języków. I chciałbym, żeby zawsze była do ściągnięcia za darmo. Pomimo dostępności wersji komercyjnej. Bo tak jest dobrze. Bo ludzie powinni móc zapoznawać się z owocami pracy innych ludzi, jeśli są coś warte. Bo w nich wierzę. Może się mylę, ale wierzę, że jeśli zechcą to wyrażą swoje uznanie w taki sposób jaki będzie im wygodny, zgodny z ich preferencjami. Bo na szlaku też bywa – donativo i to jest piękne.

Czy te marzenia się spełnią? Nie mam pojęcia. Ale myślę, że warto marzyć o niemożliwym i dążyć do spełnienia takiego marzenia. Marzenia o możliwym to jakby za mało dla człowieka. Który przecież, zawsze szuka, zawsze idzie, zawsze zdąża, bo zawsze jest na „Drodze”.

Cytat z „Drogi” – książki o camino. Nr 02

„Otaczają mnie sosny. Są jeszcze młode. Posadzone kilka lat temu. Będzie z tego z czasem las. Czas to przestrzeń. Możliwość. Szansa na zrealizowanie się różnych rzeczy. Czas to dar. Bez niego nic nie mogłoby się stać, wydarzyć, urosnąć, zakwitnąć. Często mamy pretensje do czasu, że zabiera, nasze życie, to co kochamy, to co chcielibyśmy zachować. Ale to błąd. Błąd tego chcenia. Bo czas to dar. Niczym niezasłużony. Całkiem jak nasze życie.”camino droga

Raport z rozpowszechniania się „Drogi”

Zarówno rozpowszechnianie się jak i opinie o „Drodze” przechodzą moje najśmielsze oczekiwania. Może były niewłaściwe,  te oczekiwania? Życie jest trochę jak Camino – nieznane. Nie jest naszą rzeczą, przewidzieć przyszłość. Jest nią – iść, iść do przodu.

Liczba pobrań książki:

  • pdf –        430
  • epub –    147
  • mobi –       66
  • Razem: 643!

Rzecz jasna część osób pobiera książkę w więcej niż jednym formacie, bo wszystkie są dostępne, jednak daje to na dzisiaj liczoną już w setkach liczbę osób, które pobrały i czytają tę książkę 🙂

Ciekawie wygląda geografia pobrań i wejść na bloga. To niedokładnie to samo (pobrania i wejścia) ale daje wiarygodny pogląd na zainteresowanie. Pierwsze trzy kraje to Polska 65% wejść, USA 9% oraz – uwaga! – Francja 6%. Dość podejrzanie wygląda Egipt na ostatnim miejscu 🙂 Kogo tam to zaciekawiło? 🙂

Opinie na temat „Drogi”, które do mnie docierają, czy to w postaci komentarzy na facebooku, czy w innych miejscach, czy w listach elektronicznych są więcej niż dobre, ba… więcej niż bardzo dobre 🙂 Więc może książka jest taka, jaka miała w swej istocie być? Wychodząca poza granice, przekraczająca to, co do pomyślenia, dotykająca serca, poruszająca człowieka. Wreszcie – dająca do myślenia.

Zacytuję kilka z nich:

książkę czyta się jednym tchem

Jest niewiarygodna, przeczytałem ją w kilka dni. (…) Jest to jedna z tych książek, która może odmienić życie człowieka.

Ta książka powinna być w każdej bibliotece a ludzie byliby szczęśliwi po jej przeczytaniu. Ta książka to uszczęśliwiaczka.

Od trzech dni pożeram „Drogę”. Zrobił się z tego pewien rytuał.

Idąc Drogą zobaczyłem więcej, niż na codzień. Zobaczyłem przede wszystkim, absurd stwierdzenia, że to ja idę i że to ja przeszedłem tę Drogę. To po prostu – nieprawda.

To jest jakieś echo, tego błędu egoizmu, postrzegania życia, rzeczywistości z punktu widzenia „ja”. Na różnych etapach, w różnych momentach, w różnych chwilach, na tej drodze pomagali mi ludzie. To ich czyny, ich dłonie, ich działania tworzyły tę drogę, pospołu z moim wysiłkiem.

Droga pozwoliła mi zobaczyć co to znaczy „Razem”.  To jest zupełnie fundamentalna jakaś nieziemska sprawa. Bo Razem żyjemy, Razem tworzymy, Razem jesteśmy. Bo owo „Razem” jest czymś wielkim i niesamowitym, czymś w czym mamy swój udział.

Ja byłem tylko jednym z tych, którzy przeszli moją pielgrzymkę, fakt – dość istotnym, ale wkład innych współtworzył ją dokładnie, i nie jest to przesada, tak samo.

Więc na koniec podziękowania. Każdemu z was, kto pobrał i czyta tę książkę. Każdemu z was, kto zrobił ruch więcej, jakże to potrzebne, i podzielił się swoimi wrażeniami w postaci opinii czy komentarza. Wszystkim z was, tu największa wdzięczność, którzy jakoś to wszystko współtworzą, polecając ją innym, pomagając mi w szukaniu wydawcy – dziękuję. Nie tylko w imieniu swoim, ale także Drogi.

Jeśli kiedyś ta książka, stanie się kamieniem milowym w kulturze, jeśli zostanie przetłumaczona na 100 języków, to będzie wasza zasługa, bo przecież sam tego nie dokonam ani nie zrobię. A jeśli tak się nie stanie? To zrobiliście coś dobrego, zrobiliśmy coś dobrego. Staraliśmy się. W dobrych zawodach wystąpiliśmy.

Na koniec, nie wiem czemu na koniec, chciałbym podziękować za wparcie finansowe, za wpłaty. Nie czuję się z tym zręcznie, choć być może powinno to być naturalne. Ale tak, dostaję wsparcie na wydanie papierowe. Na razie to nie są wielkie sumy, ale wszystko ma jakiś początek.

Dostaję zapytania prywatne czy to można dostać jako książkę wydaną na papierze. Odpowiadam, z przykrością, że nie można. Wydawnictwa to… trochę inny świat. Inny od tego, którego wyrazem jest Camino. Zastanawiam się, czy sens miałoby ustanowienie takiej presubkrypcji, czyli możliwości zgłaszania chęci nabycia tej książki w postaci papierowej. Gdyby uzbierało się wystarczająco dużo takich zgłoszeń, to wbrew „rynkowi” i wydawnictwom, można by ją wydać. A co!

Dziękuję jeszcze raz wszystkim czytającym. Zachęcam do dania wyrazu wrażeniom z lektury. Jeśli wam coś dobrego ona przyniosła to do podzielenia się informacją o książce ze znajomymi, tam gdzie możecie. W ten właśnie sposób, na przekór mainstreamowi, się ona rozpowszechnia. Zachęcam do polubienia strony książki, do zajrzenia, od czasu do czasu, na blog. Buen Camino!

20150608_094724

A to zdjęcie, to dziwny dom w Niemczech. Warto sobie powiększyć i zobaczyć co jest napisane pod krzyżem 🙂