Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

Mussidan

Lało. Chmury. Długi etap z Perigueux do Mussidan. Ciągle zostawiam coś za sobą. Może to taka bolesna nauka : że wszystko trzeba kiedyś zostawić. Nic nie można zachować, mieć. Nie można zostać.

Życie przesuwa nas w kolejny kolejny dzień. A my próbujemy zostać w dniu poprzednim albo zaplanować sobie przyszły docelowy gdzie się już zatrzymamy i zostaniemy. Nic z tego. Inna jest natura pielgrzymki I życia.

Wszystko się ciągle staje. A człowiek niesie swój ból, tym łatwiej im bardziej ufa Bogu i im bardziej żyje, to jest żyje Dzisiaj a nie tym co Wczoraj lub Kiedyś.

20150731_142014

 

Perigueux

Dobre wiadomości: Wraz z plecakiem ważę 90 kg. Hura.

Plecak sam waży 12 kg.

Czyli … jestem coraz lżejszy mimo tego że gdy tylko mogę to jem do oporu. Wcale po mnie tego spadku wagi nie widać. Pewnie waga była zepsuta.

Dziś w Perigueux pożegnałem Jorre. Fajnie było toczyć się dwa dni razem ale miał jeszcze szybszy plan od mojego.

Tuż przed Perigueux wioska była udekorowana na naszą cześć..20150730_110911

20150730_110911

 

Sorges

Pierwszy dzień kiedy nie szedłem sam. Szedł ze mną Jorre (https://jorredockx.wordpress.com).

20150729_071747

 

Gadaliśmy o Belgii Polsce i pielgrzymowaniu przez 30km. Lało więc każdy przejeżdżający Tir to był darmowy prysznic. Potem zeszliśmy z głównej drogi więc było bardziej sucho.

Przy drodze stał krzyż. Uwaga. Z symbolem drogi do św Jakuba.

20150729_134525

La Coquille

Ogólnie idę przez tereny typu „Bieszczady”.

20150728_084756

20150725_110656

We Francji nowe miesza się ze starym. Chyba tracą już orientację.

20150728_132728

 

 

Organizm walczy ja też. Ale zmęczenie potęguje się z dnia na dzień. Nigdy nie sądziłem że można być aż tak zmęczonym. Fizycznie, mentalnie, psychicznie.

Ciekawe gdzie są granice. Albo nieciekawe.

Montifaut-Bourges

In Montifaut and Bourges I met People. Przez duże P. Ciekawe jak wiele ludzi łączy. Jak jesteśmy podobni do siebie.

Katedra w Bourges niesamowita. Niczym okręt płynący przez czas. Zabawne: ja I Eric mieliśmy dokładnie to samo skojarzenie.

20150719_212149

 

W Issoudun poszedłem do misjonarzy  Sacre-Cour. Uważajcie. Zaproponowali mi nocleg po specjalnie ulgowej cenie: 35€. Wkurzyłem się. Poszedłem od nich.

La Charite sur Loire

Nareszcie się najadlem. Był supermarket ( dodatkowe 2 km). Kupiłem makaron tarty ser żółty i krojona w kostkę szynkę. Potem do gara… sól i pieprz do smaku i… ach.

Loara szeroka. Na następnym noclegu nażarłem się śliwek z drzewa. Droga staje sie powtarzaniem. Tych samych czynności, tego samego trudu, tego samego bólu. Ludzie powiedzą że  chodzi o drogę. Czy ładna. Czy doznania miłe. Guzik prawda. Chodzi o to czy dojdziesz. Do celu. A nie jest to łatwe. I z biegiem czasu, nawet trudniejsze.

 

Ale czasem spotyka się ludzi. Czyli… całkiem jak w życiu.

20150718_082629

Vèzelay

Ciężko się rozstawać z Vèzelay. Nawet nie wiem czemu. Dobrze mi tu było. Wreszcie jak na pielgrzymce.

Jak ktoś jeszcze nie był na mszy w Vèzelay to najwyższa pora. Pięknie tam. Tyle światła przestrzeni I śpiewu.

Ludzie z różnych krajów. Francja Belgia Polska Ameryka. Wszyscy byliśmy razem i zarazem u siebie. Nie organizowała tego żadna firma ani program panstwowy czy unijny. Pouczające doświadczenie.

20150715_175305

20150715_132909

 

.

Chatillon-sur-Seine

Siedzę przed fontanną w tym mieście o dziwnej nazwie nad Sieną.  Czekam na mszę świętą. Tutaj to rzadkość. Więc dwie godziny czekania. Wczoraj kierowcy francuscy zachowywali się dziwnie. Ustępowanie miejsca. Pozdrawiające pipczenia. Po czym Gesty I machanie. Jeden się nawet zatrzymał na drodze i zapraszał ze mnie podwiezie. Poczułem sie jak w jakimś obcym kraju.

Noc szczęśliwie na trawie u dobrego starszego człowieka. Zawsze się modlę za tych co mi jakieś dobro wyswiadcza. Może to Głupie a może nie. Myślę że nie.

20150712_094054